Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 725 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

parachute

wtorek, 02 listopada 2010 23:18
I tak oto zaczął się nowy rok akademicki. Ostatni (mam nadzieję) rok akademicki, który z hukiem zakończę uzyskując dyplom ukończenia studiów i tytuł magistra politologii. Oby :) 

Najlepsza z możliwych współlokatorek. Kuzynka, oby wszystko dobrze się skończyło i obyśmy rozeszły się w takiej samej przyjaźni w jakiej zaczęłyśmy mieszkać. 

To tak słowem wstępu. 

Generalnie to czuje się dziwnie i niezręcznie na uczelni. Rok przerwy nie wpłynął zbyt korzystnie na moje kontakty towarzyskie, przynajmniej jego odbieranie i odwzajemnianie. Czyli jak zwykle problem istnieje na samym początku, problemem jestem ja. Nie ma tragedii, ale nie pomaga też fakt, że nie obieranie pozycji w konfliktach innych i bycie neutralnym, zawsze jest odbierane, jako jednak obieranie strony. Nie prawda. 

Podobnie z Judytą. Kompletne olewanie mnie, doprowadziło do tego, że ... inaczej, ja chciałam doprowadzić do konfrontacji, żeby uzyskać owoce konfrontacji. J. to zignorowała. Po raz pierwszy, bo J. jest rewelacyjna w konfrontacjach, miażdży wszystko, co tylko stanie jej na drodze. Fakt, że moja zaczepka, nie zrobiła na niej wrażenia, odebrałam jako zakończenie 16 letniej przyjaźni. 

Nawiązuję nowe znajomości w zamian za to, a najważniejsza znajomość jaką nawiązałam trwa od początku czerwca. Zdecydowanie potrzebowałam kogoś takiego, jak K. Jest mi dobrze, spokojnie, wszystko gra i działa. Koncentruję swoją uwagę i życie wokół K. i E. I jest dobrze!


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6557910,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

spierdalacz

sobota, 14 sierpnia 2010 0:12
Jestem przerażona.
Nie chcę być egoistką. Mimo wszystko.
Uciekać, czy pozwolić uciec?

Jestem przerażona. Przez chwilę mogłam nawet powiedzieć, że jestem szzęśliwa. Teraz znowu odezwała się obślizgła noga,a ja swoim własnym zwyczajem wycofuję się do skorupy. Gdyby to chociaż działo się w Szczecinie, tam byłoby więcej odwagi.

Ja pierdolę, ciągle się nie mogę pogodzić z faktem, że jestem niepełnosprawna. Dramat za dramatem mnie goni. Dramat goni dramat, który goni mnie. Jakkolwiek. Jest do dupy, a ja nawet nie mam jak się ogłuszyć.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6290784,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

godziny

piątek, 16 lipca 2010 20:51
Dobija mnie przeciętność. Już to mówiłam , wiele razy. Najgorzej jest mieć świadomość swojej przeciętności. Całe życie będąc znudzonym, przekonanym o nijakości i miałkości. Gdyby chociaż, to miało w sobie coś z goryczy dekadencji, dekadencja jest niszcząca. A więc musi istnieć "coś", punkt ulegający rozkładowi, przeciętność nie daje takie punktu. Przeciętność daje beznadzieję, pustkę. 

Nigdy nie miałam odwagi na dekadencję. Chyba próbowałam, ale zamiast tego ujawniała się hipokryzja i cynizm. 
To sztuka, mając 23 lata nie widzieć nic za sobą, wokół siebie i przed sobą. 

Tylko liczę godziny.

Miałam skończyć ten wpis. W tym momencie. 
Wstałam  żeby nalać sobie soku. W jednym pokoju mama, siedzi, patrzy się przed siebie. Cholera jasna znam to spojrzenie. Cholernie się go boję. Wpadanie w ten stan, totalnego niedowartościowania, bycia niepotrzebnym, połączonego z agresją, kiedy z jednej strony obwiniasz innych o niedocenienie, a z drugiej sądzisz, że nie masz za co. 
Moja mama jest osobą, w którą mogę ewoluować, która mnie stworzyła. Oschła, zimna rodzina, rozkazy, oczekiwania i ciągłe nieusatysfakcjonowanie. 
Zastanawiam się, czy chociaż odrobinę zdaje sobie sprawę, że swoje dzieciństwo przeniosła na nas wprost idealnie. Ciągle jesteśmy niewdzięcznie, niedomyślni, robimy coś źle. 
Przez całe życie mnie oceniała, wymagała ode mnie i nie okazywała czułości. Nie było zrozumienia, nie było rozmów o niczym błahym. Teraz chce to robić, tylko ciągle mnie ocenia i ciągle wyraża swoją dezaprobatę. Źle się ubieram, prowadzę, źle wyglądam, nie dbam o siebie, albo dbam nieumiejętnie, nie będę dobrą gospodynią, jestem leniwa, bądź nie tak mądra. 
Męczy mnie to. Jej postrzeganie, postrzeganie ojca, reszty rodziny, znajomych, przyjaciół, czy facetów z którymi się spotykam. Stawia mi się konieczność bycia wyjątkową, pod jakimś względem. Chciałabym móc sobie pozwolić na przeciętność, która nie uwiera i którą potrafi ktoś docenić. 

To straszne być tyloma osobami w zależności od miejsca i osób z którymi się przebywa. 


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6188550,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

om nom nom nom

piątek, 09 lipca 2010 12:52
Ależ mnie tu dawno nie było. Nawet nie wiem od czego zacząć.

1. Rozkręcili, później była dziura.
2. Dziad był i pojechał i już nigdy nie wróci. Z perspektywy czasu winnam mu za to podziękować.
3. Mam wrzesień.

Poza tym umieram, umieram w domu. Kolejne wakacje bez planów, czy szczerze mówić nawet chęci na podjęcie się realizacji czegokolwiek. Wolny czas spędzam przed kompem, w parku z książką. Ciągle nie mogę się zebrać w sobie, żeby wsiąść na rower. Chyba się trochę boję, że nie dam rady.

Judyta pracuje w Szczecinie. Ela się dzisiaj broni (inż), a ja w Paprykarzu zostawiłam "mojego nowego kolegę" jak to określam K. przy Tomaszu.  Bo tak, mam nowego kolegę. Wiem, szybko i w ogóle. Tak wyszło, nie prosiłam się o to, ale jestem jak najbardziej z biegu wydarzeń zadowolona. :)

Dorosłe życie jest do kitu, ale jeszcze bardziej do kitu , jest to w czym się znajduję - mieszkam z rodzicami, będąc już chyba dorosła. Najgorsze  jest to , że ciągle mają na mnie jakiś wpływ, a moje relacje z mamą... chociaż chyba relacje mamy z kimkolwiek z kim ma stały i długi kontakt są chyba toksyczne, bo jak nazwać relacje w których nie ma rozmowy, nie ma argumentacji, nie sygnalizuje się potrzeb, ale stawia nieme oczekiwania i w niemy sposób karze za ich niezrealizowanie. Sądziła, że ja zamykam się na cztery spósty w konfliktowych sytuacjach z bliskimi, ale mama przy mnie to stawia barykady,buduje fosę, wilcze doły i most zwodzony.

To po niej to mam!


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6155284,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

stracę na wadze.

sobota, 17 kwietnia 2010 20:41
W poniedziałek mnie rozkręcą. W poniedziałek chce przyjechać Dziad. 

Judyta jest głupia. Zablokowała mnie na gg i usunęła ze znajomych na n-k. Dzień świra. 

Trochę dziwny jest fakt, że za jedynych normalnych ludzi w moim życiu uważam Elę , Tomasza i Dziada, ludzi którzy mają podobnie jak ja życie w rozsypce, nie są szczęśliwi, nie są nieszczęśliwi, a ten stan jest jak najdalej od mojej definicji normalności. 


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5780328,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

taaaa....

środa, 14 kwietnia 2010 13:05
Mam dziurę w nodze i w perspektywie (być może) kolejną operację. Zjadam codziennie dwie, pełne garści tabletek. W ciągu niespełna tygodnia byłam u 5 lekarzy. To raz.

Dwa. Porozmawialiśmy z rodzicami. Bez efektu. 

Trzy. W relacja ja-Dziad... W jakich kurwa relacjach? Mam "związek" na telefon.

Cztery. W relacjach ja-reszta świata... W jakich kurwa relacjach? Jedyne relacje jakie mam to te z E. Powinnam się cieszyć, ze jest przynajmniej jedna osoba, którą obchodzi co się ze mną dzieje. Rozczarowuje mnie tylko to, że sądziłam, że jest ich więcej i są to osoby o których mówię "przyjaciele".


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5765655,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

nie daję rady

poniedziałek, 12 kwietnia 2010 0:49
ze wszystkim

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5756322,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

zblipujmy się

niedziela, 28 marca 2010 21:37
Zaczęłam korzystać z blipa i już jestem pod wrażeniem. Ogromna pomoc i ułatwienie. Byleby jeszcze więcej osób zdecydowało się na założenie. Oszalałam jak znalazłam aplikację blip.pl na facebooku. Poczułam się na chwilę staro poznając "nowe technologie".

Drugi blog przeszedł metamorfozę ostateczną, jestem w pełni zadowolona z szablonu, oddaje wszystko, to czego nie udaje mi się przekazać wystukując literki. Z takim wyglądem można to pokazać ludziom :)

Pora nieco popracować na środę. 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5692871,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

lola chce zmienić świat

środa, 17 marca 2010 18:27
Pozbyłam się kuli, mam nadzieję, że ostatecznie. Boli, ale od czego jest ketanol. 

Rahabilituję się. 

Siostra dzwoni do mnie zmartwiona. "Musimy zrobić coś z rodzicami". Taki, jest plan, żeby zmusić ich przed świętami do rozmowy. Porozmawiać z nimi. Nie wiem jak można się za to zabrać. Rodzice, to daje pewne ograniczenia. Do świąt mam być niezależnym obserwatorem. 

Julita skreśliła Dziada. Do tej pory go nawet broniła. Teraz stwierdza - wyznacz termin, później już odpuść sobie. Tylko termin czego właściwie?  Ela dalej nie wie, co ma o tym myśleć. Judyta sama się gubi, raz bierze moją stronę, raz każe czekać. 

Krzyś jest w Anglii. Widzą się regularnie co miesiąc. Dziad jest w Łodzi, a ja może zobaczę go po 3 miesiącach. Nigdy nie jest dobrze.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5646702,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

mistrz kamuflażu

sobota, 13 marca 2010 20:07
Szlag. Dostałam od Dziada smsa z okazji Dnia Kobiet. Nie będę podejmować się wartościowania, bo przecież nie spodziewałam się nawet tego. 
Tak trochę czuję się jak w występując w szopce na uczelni. Taki policzek dostałam ostatnio na dniach otwartych. Wchodzisz na uczelnie. A tu szopka. Ludzie krzyczą, wygłupiają się, cieszą, jakby cyrk przyjechał. Dzięki Bogu przynajmniej Romek zachował typowy dla siebie stoicyzm i z zimnym spokojem nie podejmował się oceny sytuacji. Zimny spokój zdaje się sam w sobie był oceną. Miałam ochotę przytulić go i podziękować mu, za to, że był tego dnia jedyną ostoją normalności dla mnie. 
Nie mam zielonego pojęcia dlaczego mamy robić spotkania redakcyjne co tydzień. Co ja mam na nich mówić? Kto będzie się na nich pojawiał? Paweł zajęty sobą, Premier zajęty zadaniami z matmy? Emila, która żarliwie potakuje i przybiera ton pełen zaangażowania, który mnie przeraża, Piotr, który odwala najwięcej roboty, czy Romek, który wydaje się zagubiony w odległej galaktyce? 
Romek zdecydowanie powinien bardziej entuzjastycznie podchodzić przynajmniej do swojej osoby i bardziej w siebie wierzyć. To moje spostrzeżenie. Powinnam się nim pewnie podzielić, ale mówienie ludziom miłych rzeczy nigdy nie szło mi zbyt dobrze.

Jakoś tak dziwnie bywa, że za każdym razem kiedy powiem, jak bardzo mi zależy na Dziadzie, albo kiedy stwierdzę, że jakoś się między nami poprawiło to od razu szlag trafia coś? Ja nie wiem, czy ten facet to wyczuwa i jakoś sabotuje, czy te "popsucia" to ja jakoś podświadomie prowokuję? Powinnam być wspierająca, ja wiem, ale to człowiek teorii, który ma swoje definicje tego, jak powinno być, na definicje siebie, a czasami nie jest tak jak powinno. I życie nie jest kurwa i nie może być idealne i nie można mieć wszystkiego od razu. Z czegoś się rezygnuje, na coś trzeba zapracować i iść na kompromis ze sobą samym. Wiem, że chodzie na kompromisy ze sobą, to może nie jest najlepsza rada, ale on już chyba przegina w drugą stronę. Kocham skurwiela, ale co z tego, skoro ni jak nie wiem jak poskładać to do kupy, a z jego strony nawet nie wiem, czy są dobre chęci... A jeśli nawet to wiadomo co się robi z dobrych chęci i gdzie to prowadzi.
I nie to, że ja się staram, bo nie można się starać będąc 500km dalej. Mogę tylko wysłuchać, albo skrytykować. Nie jestem typem pokrzepiającym. 

Źle się ostatnio czuję w towarzystwie wszystkich i w każdym miejscu.
I mam dosyć pytań o moją nogę. Szczególnie od Filipa, który pyta się o to,\ regularnie co tydzień. 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5627625,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

06.12.1987 - ...

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 09.05.2009 21:06:31
  • autor: greencherries
  • treść: Hej, odezwij sie w w...

Statystyki

Odwiedziny: 17100
(wersja testowa)
Bloog istnieje od: 1764 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to